Daleko na północ od szkockiego lądu, tam gdzie Morze Północne spotyka się z Atlantykiem, leży archipelag Szetlandów– miejsce surowe, piękne i wymagające. Dla żeglarzy nie jest to kolejny wakacyjny akwen, lecz prawdziwy sprawdzian umiejętności i charakteru. Silne wiatry, zmienna pogoda i dzika linia brzegowa sprawiają, że każdy rejs na tych wodach staje się przygodą, której długo się nie zapomina.



Szetlandy - Informacje Ogólne


Szetlandy to archipelag ponad stu wysp i wysepek, z których zaledwie szesnaście jest zamieszkanych. Ich dzika, poszarpana linia brzegowa – pełna skał, raf i stromych klifów – nie ułatwia żeglugi, wymaga czujności i precyzyjnej nawigacji. W zamian oferuje jednak coś bezcennego: liczne „voes”, czyli wąskie, fiordopodobne zatoki, gdzie można znaleźć bezpieczne schronienie nawet przy trudniejszych warunkach.

Sercem archipelagu jest Lerwick– niewielkie, ale kluczowe dla żeglarzy miasto, dysponujące dobrze osłoniętym portem. Choć infrastruktura jest tu solidna, liczba miejsc dla jachtów rekreacyjnych pozostaje ograniczona, co dodatkowo podkreśla surowy i mało komercyjny charakter tych wysp.

To zdecydowanie kierunek dla tych, którzy szukają autentyczności i kontaktu z surową naturą, a nie komfortu dalmackich marin. My zdecydowanie należymy do tej grupy, dlatego Szetlandy obraliśmy jako jeden z celów naszego rejsu z Hiszpanii do Norwegii w 2025 roku. Początkowo miały być jedynie przystankiem, jednak już po przybyciu stało się jasne, że są celem samym w sobie. Zostaliśmy tu dłużej, znacząco skracając nasze norweskie plany.

W zamian otrzymaliśmy spektakularną, niemal arktyczną przyrodę– surową i nieskażoną – ogromne przestrzenie i rzadko spotykane dziś poczucie pustki. Szetlandy to także miejsce o bogatej historii, pełne prehistorycznych śladów osadnictwa i silnie związane z dziedzictwem wikingów – do którego kulturowo mają bliżej niż do samej Szkocji.

Pogoda Na Szetlandach

Pogoda na Szetlandach jest jednym z głównych bohaterów każdego rejsu – nieprzewidywalna, surowa i w pełni oceaniczna. To właśnie ona w dużej mierze definiuje charakter żeglugi w tym rejonie, wymagając elastyczności i uważnego planowania.

Lato

Latem, które uchodzi tu za najłagodniejszą porę roku, warunki nadal dalekie są od „wakacyjnych” w południowym rozumieniu. Temperatury najczęściej mieszczą się w przedziale 10–15°C, a dni rzadko przynoszą prawdziwe upały. Dominują wiatry z sektora zachodniego i południowo-zachodniego, niosące wilgotne powietrze znad Atlantyku. Ich siła często utrzymuje się na poziomie 4–6 stopni w skali Beauforta, a silniejsze dni nie należą do rzadkości.

Najbardziej charakterystyczna jest jednak zmienność. Słońce, chmury i przelotne opady potrafią przeplatać się w ciągu kilku godzin, a pogoda rzadko pozostaje stabilna przez cały dzień. Do tego dochodzą częste mgły , momentami znacząco ograniczające widzialność. Fala bywa krótka i stroma, szczególnie przy przeciwnych wiatrach i prądach, co dodatkowo zwiększa wymagania nawigacyjne.



W zamian lato oferuje coś wyjątkowego – bardzo długie dni. W czerwcu noc praktycznie nie zapada, dając żeglarzom dużą swobodę w planowaniu przelotów i manewrów.

Zima na Szetlandach

Zimapokazuje już zupełnie inne oblicze archipelagu. Częste sztormy, bardzo silne wiatry i krótkie dni sprawiają, że jest to czas zarezerwowany raczej dla koneserów 🙂 Nawet przy temperaturach kilku stopni powyżej zera, odczuwalny chłód – potęgowany przez wilgoć i wiatr – potrafi być przenikliwy.

Na Szetlandach pogoda nie jest jedynie tłem rejsu. To element, z którym trzeba współpracować – i który potrafi wynagrodzić wysiłek żeglugą w jednym z najbardziej surowych i autentycznych zakątków Europy.

Pływy i Prądy

Żegluga między wyspami Szetlandów wymaga także dobrej znajomości pływów i prądów, które potrafią osiągać kilka węzłów i… często nie zachowują się dokładnie tak, jak wskazują tablice pływowe. W niektórych przesmykach ich siła jest dodatkowo wykorzystywana — w Bluemull Sound działa eksperymentalna elektrownia pływowa, co pokazuje, jak ogromny potencjał energetyczny mają te wody.

Przyroda

Szetlandy to przede wszystkim surowa, północna przyroda , w której człowiek jest tylko gościem. Klify i wybrzeża tętnią życiem ptaków morskich– maskonury, nurniki, mewy trójpalczaste czy fulmary gniazdują tu dosłownie na wyciągnięcie ręki, tworząc hałaśliwe kolonie zawieszone nad oceanem. W wodach wokół archipelagu regularnie pojawiają się orki i delfiny, a przy odrobinie szczęścia można wypatrzyć wieloryby przemierzające Atlantyk – od płetwali po humbaki.



Wyspy są też ważnym przystankiem dla ptaków migrujących między Arktyką a Europą, dlatego w odpowiednich porach roku pojawiają się tu gatunki rzadkie i niespotykane, obserwowane przez ornitologów z całego świata. Surowy klimat, silne wiatry i nieustanna bliskość oceanu sprawiają, że przyroda Szetlandów jest jednocześnie delikatna i odporna – dzika, nieoswojona i wciąż bardzo autentyczna. To właśnie ta mieszanka sprawia, że każdy dzień na wodach wokół wysp może przynieść coś zupełnie nieoczekiwanego.

Zabieramy Was więc dziś w rejs po najciekawszych, według nas, miejscach na Szetlandach. Ze względu na dominujące zachodnie wiatry, warto zaplanować żeglugę wschodnim wybrzeżem archipelagu. To tutaj znajduje się najwięcej zatok i kotwicowisk oraz wspomniane wcześniej Lerwick, od którego zaczniemy nasz mini-przewodnik.

Lerwick

Lerwick to stolica i centrum życia na Szetlandach. W języku staronordyjskim (Old Norse) nazwa oznacza “Błotnistą Zatokę”. Miasto leży na głównej wyspie archipelagu –Mainland, a przed częstymi sztormami osłania je wyspa Bressay. Lerwick to zazwyczaj pierwszy punkt odniesienia dla większości żeglarzy docierających na archipelag.



Mimo niewielkich rozmiarów — miasto liczy zaledwie około 7500 mieszkańców — ma wyraźnie morski charakter. Nabrzeża wypełnione są kutrami, promami i jachtami, a życie toczy się tu w rytmie pogody, pływów i rozkładu kursowania promów. To właśnie tutaj można uzupełnić zapasy, znaleźć schronienie przed gorszymi warunkami i na chwilę wrócić do cywilizacji, zanim ponownie wypłynie się na otwarte, wymagające wody wokół wysp.

Cumowanie w Lerwick

Przed wejściem do portu wszystkie jednostki powinny zgłosić się do kontroli portu (Lerwick Port Control) na kanale 12, jeszcze w trakcie przejścia kanałem pomiędzy Mainland a wyspą Bressay.

Jachty rekreacyjne cumują w Small Boat Harbour, po południowej stronie Victoria Pier. Przy niewielkim, pływającym pomoście miejsca wystarcza maksymalnie dla 3–4 jednostek, dlatego najczęściej staje się tu w tratwie . Większe jachty kierowane są do Albert Dock. Po północnej stronie Victoria Pier można cumować jedynie wtedy, gdy nie operują tam motorówki obsługujące statki wycieczkowe – aktualne informacje znajdują się bezpośrednio na pomoście.

Pływające pomosty w tych lokalizacjach dostępne są od kwietnia do września; poza sezonem pozostaje cumowanie bezpośrednio do betonowego nabrzeża.

TIP: Dostępność miejsc w Lerwick warto na bieżąco sprawdzać na kamerze internetowej skierowanej na port. Nie ma tu możliwości rezerwacji, a liczne letnie regaty potrafią wypełnić nabrzeża po brzegi. Jeśli zależy Wam na spokojniejszym postoju, warto regularnie zerkać na obraz z kamery.



Infrastruktura w Lerwick

Lerwick to miejsce, w którym po wymagającym przejściu na Szetlandy można wreszcie odetchnąć i ogarnąć wszystkie sprawy lądowe. Bez problemu załatwimy tu formalności, uzupełnimy zapasy i skorzystamy z zaplecza technicznego – od sklepów żeglarskich i supermarketów po stocznię i fachową pomoc w razie awarii. To port dobrze przygotowany na przyjęcie żeglarzy, gdzie w razie potrzeby szybko znajdziemy wsparcie.

Zaledwie kilka kroków od Victoria Pier znajduje się Lerwick Boating Club– świetne miejsce dla załóg szukających chwili komfortu. Można tu wziąć gorący prysznic, zrobić pranie i na spokojnie usiąść przy drinku z widokiem na port. Dostęp do zaplecza klubu zazwyczaj organizowany jest przez biuro Lerwick Port Authority, mieszczące się w Albert Building przy Esplanade.

Zwiedzanie Lerwick

Shetland Museum & Archives

Gdy już uzupełnimy zapasy, a załoga odpocznie po rejsie, warto poświęcić jeden dzień na zwiedzanie miasteczka. Na szczególną uwagę zasługuje Shetland Museum & Archives, gdzie w bardzo ciekawy sposób przedstawiona jest historia archipelagu, jego flora i fauna. To świetne miejsce, by lepiej zrozumieć życie na Szetlandach, ich morską tradycję oraz dziedzictwo wikingów. To także świetna baza wiedzy przed kontynuacją dalszego zwiedzania archipelagu. Dodatkowym atutem jest fakt, że wstęp do muzeum jest darmowy!



Shetland Textile Museum

Dla osób zainteresowanych tekstylnym dziedzictwem Szetlandów— zwłaszcza wyrobami ze słynnej lokalnej wełny — polecamy Shetland Textile Museum. To niewielkie muzeum prezentuje bogatą tradycję włókienniczą wysp, ze szczególnym uwzględnieniem rękodzieła i technik dziewiarskich rozwijanych przez pokolenia. Można tu zobaczyć, jak powstają charakterystyczne szetlandzkie swetry oraz jak ważną rolę odgrywały w codziennym życiu mieszkańców. Jeśli jednak nie uda się tu dotrzeć — nic straconego — podobne wyroby znajdziecie w wielu sklepach przy Commercial Street, głównej handlowej ulicy miasta.

Natura

Na południe od Lerwick, wzdłuż klifów biegną liczne ścieżki spacerowe , oferujące świetne widoki na skaliste wybrzeże i Bressay Sound. To właśnie tutaj mieszkańcy spędzają czas po pracy, relaksując się z książką na trawnikach lub na licznych ławkach z pięknymi widokami.

Przy odrobinie szczęścia już z Lerwick można wypatrzyć bogatą faunę zamieszkującą Szetlandy. Nierzadko do kanału wpływają orki czy mniejsze wieloryby, a widok fok pływających w porcie jest czymś zupełnie normalnym.

Najkrótsza opcja to spacer do The Knab, ale polecamy obejść całą zatokę Breiwick Bay aż do przylądka Ness of Sound. Alternatywnie można wybrać się na Staney Hill, skąd rozpościera się widok na port i miasto.



Broch of Clickimin

Spacer po klifach urozmaicić można wizytą w brochu Clickimin. Brochy to charakterystyczne dla północnej Szkocji kamienne, okrągłe wieże wznoszone w epoce żelaza, około 2 tysiące lat temu. Budowano je bez użycia zaprawy – z grubymi, podwójnymi ścianami, wewnętrznymi korytarzami i schodami, a ich wysokość mogła sięgać nawet kilkunastu metrów. Ich dokładne przeznaczenie do dziś nie jest jednoznacznie ustalone– mogły pełnić funkcje obronne, mieszkalne lub być symbolem statusu lokalnych społeczności. Na terenie Szkocji odkryto ich ponad 500, z czego wiele znajduje się na Szetlandach, gdzie stanowią jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów pradawnego krajobrazu.



Broch of Clickimin to jeden z najlepiej znanych brochów na Szetlandach, położony na niewielkiej wysepce jeziora tuż przy Lerwick. Powstał w epoce żelaza i wyróżnia się nietypowym układem – oprócz samej wieży otaczają go dodatkowe mury obronne oraz pozostałości późniejszej zabudowy. Choć nie jest tak dobrze zachowany jak niektóre inne brochy, jego łatwa dostępność sprawia, że jest jednym z najczęściej odwiedzanych i daje dobre wyobrażenie o skali oraz funkcji tych tajemniczych budowli.

Będąc w Lerwick, zdecydowanie warto go zobaczyć, jednak w dalszej części przewodnika podpowiemy, gdzie znaleźć broch zachowany znacznie lepiej – być może najlepiej na całych Wyspach Brytyjskich. Niestety, Broch of Clickimin, ze względu na bliskość osady, był przez wieki stopniowo rozbierany, a kamień wykorzystywano jako materiał budowlany. Podobny los spotkał wiele innych tego typu konstrukcji – przetrwały głównie te położone w bardziej odległych i trudno dostępnych miejscach, skąd transport kamienia był utrudniony.

Scalloway


Zanim ruszymy dalej wschodnim wybrzeżem archipelagu, warto wybrać się również do drugiej co do wielkości osady na Szetlandach —Scalloway. Naszym zdaniem najwygodniejszą opcją na zwiedzanie jest właśnie wycieczka z Lerwick. Scalloway leży zaledwie 10 km od stolicy, a trasę obsługują regularne połączenia autobusowe.

Dotarcie tam jachtem wiąże się już z bardziej skomplikowaną logistyką — przede wszystkim dlatego, że miasto położone jest na zachodnim, nawietrznym wybrzeżu, gdzie rzadko trafiają się komfortowe warunki żeglarskie. Dodatkowo większość atrakcji, zatok i miejsc do bezpiecznego kotwiczenia na Szetlandach znajduje się po stronie wschodniej, więc wyprawę na zachód tylko dla Scalloway zostawilibyśmy raczej dla najbardziej zmotywowanych. Trasa prowadzi wąskimi przesmykami między małymi wyspami i licznymi skałami, a przy niewielkim pomoście Klubu Żeglarskiego zmieszczą się zaledwie dwa jachty.



Biorąc to wszystko pod uwagę, zdecydowanie polecamy wsiąść w autobus w Lerwick i zwiedzić Scalloway od strony lądu.

Co zobaczyć w Scalloway?

Będąc w Scalloway, warto poświęcić chwilę na spacer wzdłuż nabrzeża, gdzie do dziś czuć portowy charakter dawnej stolicy wysp. Po drodze natrafimy m.in. na slip Prince Olav oraz miejsca związane z działalnością słynnej Shetland Bus— tajnej operacji z czasów II wojny światowej, podczas której niewielkie jednostki kursowały między Szetlandami a okupowaną Norwegią. To właśnie Scalloway było ich bazą wypadową.

Najlepszym miejscem, by poznać tę heroiczną historię, jest Scalloway Museum, położone tuż obok zamku. Znajduje się tam ciekawa ekspozycja poświęcona bohaterom Shetland Bus, która dobrze oddaje skalę ryzyka i znaczenie tej operacji.



Przy okazji warto zajrzeć również do ruin Scalloway Castle — jednego z najbardziej charakterystycznych budynków w tej części wysp.

Sumburgh


Sumburgh to południowy kraniec archipelagu Szetlandów. Z naszego doświadczenia to również dobre miejsce na pierwszy przystanek na Szetlandach, jeśli płyniecie z Wysp Brytyjskich.



Grutness Voe

Kotwicowisko Grutness Voepo wschodniej stronie półwyspu zapewnia schronienie przy kierunkach wiatru od NW do SE. Na dzień pisania tekstu nadal trwa tam rozbudowa infrastruktury promowej w ramach projektu modernizacji połączenia z Fair Isle. Obejmuje wydłużenie nabrzeża i poprawę osłony portu. Inwestycja ma umożliwić obsługę większego, nowoczesnego promu i zwiększyć niezawodność połączeń – jej zakończenie planowane jest na 2026 rok.

Sprawia to, że miejsce do kotwiczenia jest ograniczone, a hałas z budowy czasami utrudnia odpoczynek. Do hałasu dokłada się Sumburgh Airport. Szetlandy są obsługiwane lotniczo właśnie przez Sumburgh Airport, skąd odbywają się regularne połączenia z innymi częściami Szkocji. Dodatkowo lotnisko obsługuje transport śmigłowcowy pracowników na platformy wiertnicze rozmieszczone na Morzu Północnym.



Zwiedzanie Sumburgh

Po co więc się tu zatrzymywać? Sumburgh to jedno z najważniejszych historycznie miejsc na Szetlandach.

Jarlshof

Znajduje się tu Jarlshof. To jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Szetlandach, gdzie warstwy historii nakładają się na siebie od epoki brązu, przez czasy piktyjskie i wikińskie, aż po średniowiecze. Spacerując po ruinach, można dosłownie przejść przez kolejne epoki, oglądając pozostałości domów, długich budynków z czasów Wikingów (longhouse) i umocnień. To miejsce daje wyjątkowe wyobrażenie o ciągłości osadnictwa na tych surowych wyspach. Wizyta w Jarlshof to okazja, żeby zobaczyć kolejny broch. Wstęp na stanowisko archeologiczne Jarlshof jest płatny – bilet dla dorosłych kosztuje £7.50 przy zakupie online i £8.50 na miejscu.



Old Scatness Broch & Iron Age Village

Kolejnym wyjątkowym stanowiskiem archeologicznym jest Old Scatness Broch & Iron Age Village, gdzie można zobaczyć nie tylko pozostałości następnego brocha, ale też zrekonstruowaną wioskę z epoki żelaza i budynki używane przez kolejne pokolenia przez ponad 2000 lat. Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem, co pozwala lepiej zrozumieć codzienne życie dawnych mieszkańców.

Obiekt jest otwarty sezonowo – zazwyczaj od maja do września/października, a w praktyce w 2026 roku dostępny jest tylko w piątki o określonych godzinach (ok. 10:15, 12:15 i 14:30), dlatego niełatwo wizytę tutaj wpasować w żeglarskie życie. Jeśli jednak ktoś jest szczególnie zainteresowany tą tematyką, warto zaplanować to z wyprzedzeniem. Zwiedzanie jest płatne – bilety kosztują £5–£8, ale w cenie otrzymujemy oprowadzanie z przewodnikiem, które zdecydowanie podnosi wartość wizyty.

Latarnia Sumburgh Head

Historyczna Latarnia Sumburgh Head od ponad 200 lat wskazuje drogę statkom u południowych krańców Szetlandów. Położona na wysokich klifach jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów tej części archipelagu. Dziś można tu zajrzeć do niewielkiego muzeum i poczuć klimat dawnej latarnianej codzienności.

Latarnia nie tylko prowadziła statki bezpiecznie wzdłuż klifów, ale podczas II wojna światowej odegrała kluczową rolę obronną . W 1939 roku w jej pobliżu zainstalowano stację radarową , która w kwietniu 1940 roku wykryła nadciągający niemiecki nalot na Scapa Flow na Orkadach. Dzięki wczesnemu ostrzeżeniu brytyjska flota miała czas na przygotowanie obrony, co pozwoliło odeprzeć atak niemieckich bombowców i uniknąć bardzo poważnych strat. To wydarzenie pokazuje, jak strategiczne znaczenie latarni i radarów mogło zdecydować o bezpieczeństwie całej floty i być może - losach całej wojny.



Latarnia jest otwarta do zwiedzania sezonowo, w godzinach 10:00–17:00, z wyjątkiem wtorków i śród. Cena biletu wynosi £6.

Klify Sumburgh

Jeśli jednak historia schodzi na dalszy plan, Sumburgh ma do zaoferowania równie dużo od strony natury. Spektakularne klify, jak w wielu częściach archipelagu, są miejscem lęgowym tysięcy ptaków morskich. Głównymi bohaterami są oczywiście maskonury— niepozorne, nieco niezdarne w wyglądzie, a jednocześnie niezwykle sprawne i zaskakująco zwinne w locie i pod wodą. Więcej o nich przeczytacie w dalszej części tekstu.

Ci bardziej cierpliwi, z licznych punktów widokowych na klifach, mogą wypatrzyć także wieloryby i orki, które często pojawiają się w wodach opływających półwysep.



Wszystkie te atrakcje dostępne są w zasięgu spacerem ze wspomnianego wyżej kotwicowiska. Do czasu otwarcia nabrzeża promowego, jedną możliwością zejścia na ląd jest desant pontonem na plaży.

Channerwick

Kiedy hałas w Grutness Voe zaczyna dawać się we znaki, lepszym miejscem na odpoczynek jest zatoka przy Channerwick, położona kilka mil na północ. To spokojniejsze miejsce, które dobrze sprawdza się jako alternatywa dla południowego krańca półwyspu. Niemniej jednak Channerwick nie nadaje się na punkt wypadowy do zwiedzania półwyspu, ponieważ plaża nie sprzyja lądowaniu pontonem.

Jeśli więc budowa nabrzeża nadal trwa, śmigłowce hałasują nad głową i trudno w Grutness Voe o spokojny odpoczynek, polecamy zwiedzić wszystko w ciągu dnia, a na nocleg popłynąć do Channerwick.

St Ninian’s Isle


Na uwagę zasługują również dwa kotwicowiska po zachodniej stronie Sumburgh, między wyspą St Ninian’s a lądem. Niestety postój nie jest możliwy przy przeważających w rejonie wiatrach zachodnich. W zależności od kierunku wiatru można zakotwiczyć po południowej lub północnej stronie przesmyku, który prowadzi na wyspę.

Ten przesmyk to tombolo, pas składający się głównie z drobno pokruszonych muszli i piasku. Dzięki temu ma jasny, niemal biały kolor i wyróżnia się na tle surowego krajobrazu Szetlandów. To jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w archipelagu, które uchodzi za jeden z najpiękniejszych naturalnych przesmyków w Wielkiej Brytanii. Na wyspie znajdują się ruiny średniowiecznej kaplicy i miejsce odkrycia słynnego skarbu piktyjskiego. Lądowanie na plaży jest bezproblemowe.

Mousa Broch


Przemieszczając się na północ wzdłuż wschodniego wybrzeża Szetlandów, warto zatrzymać się przy wyspie Mousa. Znajduje się tu Mousa Broch— najlepiej zachowany broch w Szkocji i jeden z najwyższych tego typu obiektów na świecie, sięgający około 13 metrów wysokości.



Jego odizolowana lokalizacja sprawiła, że przetrwał niemal nienaruszony, podczas gdy wiele innych brochów zostało z czasem rozebranych i wykorzystanych jako materiał budowlany. Do wnętrza można wejść, a na szczyt prowadzą wąskie, kręte schody ukryte pomiędzy dwiema warstwami muru — charakterystyczne rozwiązanie dla tego typu konstrukcji.



Mając więcej czasu, wokół wyspy prowadzi około 3,5-kilometrowy szlak, na który zdecydowanie warto się wybrać po odwiedzeniu brocha.

Jedyne dostępne kotwicowisko, po zachodniej stronie wyspy, jest jednak dalekie od ideału — niewielkie, usiane skałami i z przeciętnym trzymaniem, ograniczonym do widocznej na zdjęciu satelitarnym łachy piachu. W naszej ocenie postój ma sens tylko przy bardzo spokojnej pogodzie i raczej nie jest to miejsce na nocleg. Na szczęście nie stanowi to większego problemu — broch znajduje się na tyle blisko, że nawet krótki, około dwugodzinny postój w zupełności wystarczy, żeby spokojnie zwiedzić to miejsce i poczuć jego wyjątkowy klimat.

W ciągu dnia kilka razy przypływa tu także niewielki prom turystyczny, dlatego warto pamiętać, żeby nie zablokować nabrzeża pontonem. Wtedy też otwiera się niewielki sklepik z pamiątkami.



Noss & Bressay


Jeśli nie planujemy wpływać do Lerwick, warto opłynąć wyspę Bressay od wschodu i zajrzeć na Noss. To jeden z najważniejszych rezerwatów ptaków morskich na Szetlandach, znany z imponujących klifów sięgających niemal 200 metrów wysokości. Gniazdują tu tysiące ptaków — w tym głuptaki, fulmary i maskonury.



Kotwiczenie, podobnie jak na Mousa, możliwe jest właściwie tylko przy bardzo spokojnej pogodzie. Dwie zatoki na północno-zachodnim krańcu Noss są niewielkie, otoczone skałami, a trzymanie kotwicy bywa niepewne; zgłaszane są też niezmapowane skały. Jeśli jednak warunki pozwolą bezpiecznie zostawić jacht, pontonem można wylądować przy małym, niepozornym nabrzeżu od strony Noss Sound. Pierwszym krokiem po zejściu na ląd jest obowiązkowe zgłoszenie się do strażników rezerwatu, którzy udzielą aktualnych informacji dotyczących zwiedzania wyspy.

Jeśli jednak pogoda lub własny komfort nie pozwalają na kotwiczenie, istnieje inne rozwiązanie. Naszym zdaniem równie dużo, jeśli nie więcej, można zobaczyć z poziomu wody. Z góry widzimy zwykle tylko fragment klifu, często zasłonięty jego krawędzią, natomiast z wody — patrząc w górę — widać całą jego potęgę. Opływając klify od wschodu , trafiamy na spektakularne widoki, a liczba ptaków krążących nad jachtem potrafi przyprawić o zawrót głowy. Można się poczuć jak w samym środku Parku Jurajskiego! Co ciekawe, po takiej przygodzie sprzątania pokładu jest zaskakująco niewiele - widocznie szetlandzkie ptaki są bardzo kulturalne.



Ponieważ obie zatoki na Noss nie nadają się, naszym zdaniem, na nocleg, warto na noc przenieść się na północ Bressay . Znajduje się tam spokojna, dzika i dobrze osłonięta Gunnista Bay, gdzie wieczorami można obserwować ciekawskie foki podpływające do jachtów.



Mainland

Żeglując dalej na północ wzdłuż wybrzeża głównej wyspy, zwanej Mainland, mijamy liczne voes– wąskie, fiordopodobne zatoki głęboko wcinające się w ląd. Wiele z nich zapewnia bardzo dobrą ochronę, szczególnie gdy zachodnie wiatry przybierają na sile i zmuszają do kilkudniowego postoju. Należy jednak zachować czujność – znaczną część niektórych zatok zajmują farmy małży. Poza pojedynczymi osadami i ruinami dawnych farm, wybrzeże pozostaje niemal całkowicie dzikie. Nawet obecność instalacji przemysłu naftowego w centralnej części wyspy nie zaburza surowego charakteru tego krajobrazu.



Jedną z najlepiej osłoniętych zatok jest Catfirth, która sprawdza się w zasadzie przy każdym kierunku wiatru. Dużą jej część zajmuje dobrze oznaczona farma małży, jednak nadal pozostaje wystarczająco dużo miejsca na kotwiczenie. Kotwicę rzucamy za farmą na głębokości kilkunastu metrów. Z zatoki nie ma dostępu na ląd.



Kilka mniejszych, malowniczych zatok znajduje się po północnej i południowej stronie półwyspu Eswick . Ze względu na ich niewielkie rozmiary i ukształtowanie terenu, postój warto planować wyłącznie przy spokojnej pogodzie i z dużą ostrożnością — skaliste wybrzeże nie wybacza błędów.

Yell

Burravoe i Hamna Voe


Dopływamy na wyspę Yell. Na jej południowym wybrzeżu znajdują się dwie niewielkie zatoki: Burravoe, położona bliżej osady o tej samej nazwie, oraz nieco bardziej oddalona Hamna Voe. Yell to przede wszystkim rozległe pustkowia i torfowiska – już z perspektywy jachtu wyraźnie czuć, że oddalamy się od cywilizacji.

Wejście do zatoki Burravoe jest wąskie i płytkie, choć oznaczone bojami. Dla pewności zdecydowaliśmy się wejść tam na wysokiej wodzie. W Burravoe znajduje się mała marina i nabrzeże, jednak po rekonesansie z pontonu nie zdecydowaliśmy się na wejście. Jednak jest do dobre miejsce, żeby zostawić tam ponton.



Miejsce Katastrofy Samolotu Catalina

Z obu zatok można wyruszyć na kilkukilometrową wędrówkę przez podmokłe torfowiska do miejsca katastrofy samolotu Catalina . Wrak maszyny, która patrolowała w 1942 roku Morze Północne w poszukiwaniu niemieckiego pancernika Tirpitz, do dziś spoczywa w centralnej części wyspy.

Trasa jest dość wymagająca ze względu na słabe oznakowanie i wspomniany wcześniej bardzo podmokły teren. Buty będą przemoczone – tego możecie być pewni, zresztą chyba większości wycieczek pieszych w Szkocji towarzyszy podobne doświadczenie. Orientacyjna ścieżka, którą bardzo łatwo zgubić, od czasu do czasu oznaczona jest drewnianymi tyczkami. Miejsce katastrofy poznacie po metalowym krzyżu górującym nad torfowiskami.



A o tym, jak z załogą Cataliny nasze ścieżki przecięły się już drugi raz w tym sezonie, przeczytacie w tekście Logbook 2025, gdzie podsumowujemy nasz sezon.

Muzeum Old Haa

Po odwiedzeniu miejsca katastrofy koniecznie wybierzcie się do osady Burravoe. Niewielkie Muzeum Old Haa posiada ekspozycję poświęconą temu wydarzeniu oraz historii wyspy i bardzo potrzebną po długim i mokrym spacerze kawiarnię.



Mid Yell

Kolejną dobrze osłoniętą i bezpieczną zatoką jest Mid Yell, położona mniej więcej w połowie wysokości wyspy. Znajduje się tam niewielka osada, w której można nawet znaleźć mały sklepik.

Kotwiczenie możliwe jest po jej południowej stronie – północną zajmują farmy małży – jednak należy pamiętać, aby nie blokować drogi do nabrzeża, z którego korzysta przypływający prom. Na wejściu do zatoki również trzeba zachować ostrożność i zwrócić uwagę na rozstawione farmy małży.

Fetlar


Na wschód od Yell leży wyspa Fetlar, zamieszkana przez zaledwie kilkadziesiąt osób. Kotwicowiska po jej północnej i południowej stronie – w zależności od kierunku wiatru – stanowią wygodne przystanki w drodze.

Szczególnie docenią je żeglarze przypływający z Norwegii, którzy chcą pozostać na północy archipelagu.

Unst

Docieramy na samą północ Szetlandów – i jednocześnie całych Wysp Brytyjskich. Jesteśmy na wyspie Unst. Dalej na północ rozciąga się już tylko otwarty ocean prowadzący ku Arktyce.

To miejsce zrobiło na nas największe wrażenie – nie tylko na Szetlandach, ale w całym sezonie 2025. Surowość i dzikość osiągają tu swoją kulminację, a poczucie bycia na końcu świata przestaje być metaforą. Jeśli Wasz czas na Szetlandach jest ograniczony, warto potraktować tę wyspę priorytetowo.

Baltasound


Pierwszym przystankiem jest Baltasound– kolejna wąska “voe” - zatoka głęboko wcinająca się w ląd. Mimo obecności licznych farm rybnych, pozostaje tu wystarczająco dużo miejsca do kotwiczenia, a trzymanie jest dobre, co sprawdziliśmy podczas przeczekiwania silnych zachodnich wiatrów.



Niewielkie nabrzeże opisane w locjach według nas nie nadaje się dla jachtów – często zajmują je kutry rybackie, a betonowe ściany nie wróżą bezpiecznego postoju, chociaż wiemy, że czasami jachty tutaj stają.

Krajobraz wokół przywodzi na myśl „Przystanek Alaska” – niewielka osada złożona z kontenerów, jeden mały sklep, prosta droga przez pustkowia i… najbardziej na północ wysunięty pub na Wyspach Brytyjskich - oczywiście również w kontenerze!



Haroldswick


Kolejna zatoka na północ to Haroldswick. Jedną z jej ciekawostek jest replika łodzi wikingów ustawiona na brzegu. To właśnie w tej części archipelagu pierwsi wikingowie mieli postawić stopę na Szetlandach, kształtując ich charakter, który pozostaje wyczuwalny do dziś. Do łodzi wikingów można też wybrać się spacerem z Baltasound.



Burrafirth


Na koniec zostawiamy jedno z najbardziej spektakularnych miejsc –BurrafirthBurrafirth. To otwarty na północ fiord, u którego wejścia znajdują się ostatnie skrawki brytyjskiego lądu: ikoniczna latarnia Muckle Flugga oraz otaczające ją skaliste wysepki.



Zatoka zapewnia bardzo dobre schronienie przy wiatrach z sektora południowego, jednak przy północnych odchyłkach postój nie jest najlepszym pomysłem. Lądowanie pontonem jest możliwe przy pochylni na zachodnim brzegu zatoki lub na plaży.



Hermaness Nature Reserve

Na lądzie znajduje się rezerwat Hermaness Nature Reserveoraz jedne z najbardziej imponujących klifów na Szetlandach. To miejsce absolutnie obowiązkowe– tysiące ptaków morskich, w tym maskonury, tworzą spektakl, który trudno porównać z czymkolwiek innym. Nawet deszcz i mgła nie odbierają mu uroku – przeciwnie, dodają surowej, niemal mistycznej atmosfery. Po klifach wyznaczono kilka ścieżek spacerowych o różnej długości, dzięki czemu można zarówno tylko zerknąć na wybrzeże, jak i spędzić tam dłuższą chwilę.



Maskonury

Co ciekawe, tutaj ptaki wydają się najmniej płochliwe – maskonury można obserwować z bardzo bliskiej odległości, czasem dosłownie na wyciągnięcie ręki. Są tak urocze, że można spędzić długie godziny wpatrując się w ich zwyczaje i rytuały. Choć na pierwszy rzut oka wyglądają nieporadnie, ich umiejętności robią ogromne wrażenie: potrafią latać z prędkością nawet 88 km/h i nurkować na głębokość do 60 metrów, ścigając małe ryby, głównie gromadniki i śledzie.



Maskonury należą do ptaków długowiecznych – najstarszy znany osobnik dożył 41 lat. Co roku wracają do tej samej nory i często tego samego partnera, co czyni je wyjątkowo „wiernymi” mieszkańcami klifów. Zimy spędzają na otwartym Atlantyku, daleko od lądu, zupełnie znikając z oczu. W sezonie lęgowym ich dzioby nabierają intensywnych, fluorescencyjnych kolorów, które po jego zakończeniu stają się szare i mniej wyraziste. Sam sezon lęgowy trwa od kwietnia do początku sierpnia – to właśnie wtedy Hermaness zamienia się w jeden z najbardziej niezwykłych ptasich teatrów w północnej Europie.



Zarówno w Hermaness, jak i na całych Szetlandach, można obserwować ponad 300 gatunków ptaków. Nie da się jednak ukryć, że to właśnie maskonury są głównymi gwiazdami tego spektaklu natury, zwłaszcza dla osób, które nie zajmują się ornitologią na co dzień. Ich obecność przyciąga uwagę niemal wszystkich odwiedzających klify.

Ornitolodzy znajdą tu jednak znacznie więcej – rzadkie i trudniejsze do wypatrzenia gatunki, a także liczne obserwacje ptaków migrujących, które zatrzymują się na wyspach podczas swoich wędrówek. To właśnie ta różnorodność sprawia, że Szetlandy są miejscem wyjątkowym i od lat przyciągają badaczy z całej Europy.



Spotkanie z Orkami na Szetlandach

Opis naszej podróży nie byłby pełny, gdybyśmy nie wspomnieli o jednym z naszych przyrodniczych marzeń , które tutaj udało się zrealizować. Żeglując wzdłuż wybrzeża Szetlandów, spotkaliśmy stado orek. Bliskość tych niezwykłych zwierząt była prawdziwą wisienką na torcie, który zaserwowały nam Szetlandy. Ale o tym napiszemy osobny tekst.



Rejs po Szetlandach - Podsumowanie

Na tym kończymy naszą podróż z południa archipelagu na jego najdalszy, północny kraniec. Opisaliśmy wszystkie miejsca, w których byliśmy osobiście, w sposób możliwie najrzetelniejszy i zgodny z dostępną wiedzą na lata 2025/2026 oraz naszym doświadczeniem zdobytym podczas żeglugi po Szetlandach.



Traktujcie ten przewodnik jako inspirację i wskazówkę, ale zawsze sprawdzajcie aktualne informacje żeglarskie w locjach oraz na oficjalnych mapach.

Będzie nam bardzo miło, jeśli po przeczytaniu tego tekstu postawicie nam wirtualną kawę. Napisanie go, a przede wszystkim zebranie wszystkich informacji i doświadczeń, to nie tylko tygodnie żeglugi w tym rejonie, ale też długie godziny spędzone przed komputerem. Dziękujemy!

A jeśli planujecie podobny rejs i chcecie zapytać o coś więcej lub potrzebujecie pomocy z planowaniem, zapraszamy na nasze Konsultacje Żeglarskie.


Jeśli spodobał Ci się ten post i uważasz, że był dla Ciebie wartościowy,
może postawisz nam kawę? :)

Podobne posty

Daleko na północ od szkockiego lądu, tam gdzie Morze Północne spotyka się z Atlantykiem, leży archipelag Szetlandów – miejsce surowe, piękne i wymagające. Dla żeglarzy nie jest to kolejny wakacyjny akwen, lecz prawdziwy sprawdzian umiejętności i charakteru. Silne wiatry, zmienna [...]
Witamy w drugiej części wpisu Logbook 2025, w której zabierzemy Was z Norwegii do Hiszpanii. Jeśli nie czytaliście jeszcze części pierwszej (trasa Hiszpania - Norwegia) zachęcamy, abyście zajrzeli tam przed lekturą poniżego artykułu. Po dwóch tygodniach żeglugi, w trakcie których [...]

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *