Nasz Rejs po Wyspach Jońskich

W tym wpisie chcemy podzielić się z Wami naszymi doświadczeniami, wiedzą i ulubionymi miejscami z północnych Wysp Jońskich. To właśnie tam zakończyliśmy nasz pierwszy sezon życia na jachcie. O ostatnim etapie żeglugi – z Sycylii do Grecji – możecie przeczytać tutaj.

Na Morzu Jońskim spędziliśmy miesiąc jesienią oraz dwa kolejne wiosną następnego sezonu. I właśnie o tym poza sezonowym żeglowaniu po wyspach Jońskichchcemy dziś opowiedzieć — o spokojnych marinach, pustych zatoczkach i wyjątkowym klimacie tego regionu Grecji, kiedy główny sezon turystyczny jeszcze się nie zaczął lub już się zakończył.

W pierwszej części skupimy się na północnych Wyspach Jońskich, które odwiedziliśmy, a będą to: Erikousa, Korfu, Paxos, Lefkada, Meganissi i Kalamos. Poniżej przygotowaliśmy również mapę ze wszystkimi miejscami opisanymi w artykule, aby można było łatwo je znaleźć. Zapraszamy!



Żeglowanie po Morzu Jońskim

Morze Jońskie - Informacje Ogólne

Morze Jońskie to jedno z najpiękniejszych akwenów Europy Południowej, rozciągające się między zachodnim wybrzeżem Grecji a południową częścią Włoch i Albanią. Znajduje się tu ponad 100 wysp i wysepek, z czego około 50 jest zamieszkanych. Do najbardziej znanych należą Korfu, Zakynthos, Kefalonia, Lefkada czy Itaka.

My jednak zabierzemy Was nie tylko w te popularne miejsca, ale również na mniej znane, spokojne wyspy i do nieturystycznych zakątków, które urzekły nas autentycznością i ciszą.

Pogoda na Morzu Jońskim

Morze Jońskie to jedno z najbardziej sprzyjających miejsc do żeglugi w Grecji. W porównaniu z wymagającym Morzem Egejskim, jest ono znacznie spokojniejsze, bezpieczniejsze i łatwiejsze pod względem nawigacyjnym. Kluczową różnicą jest brak wiatru meltemi . Te silne północno-zachodnie wiatry, dominujące latem na Egejskim, nie występują na Morzu Jońskim.



Zamiast tego Morze Jońskie korzysta z łagodniejszych, ale skutecznych wiatrów lokalnych — przede wszystkim maistros. To północno-zachodni wiatr, który zaczyna się około południa i zwykle wzrasta do 4–5 w skali Beauforta, szczególnie w przesmykach między wyspami. Poranki są zazwyczaj spokojne, co sprzyja pływaniu i podziwianiu krystalicznych wód zatok; wieczorami wiatr łagodnie słabnie, co ułatwia spokojne cumowanie, kotwiczenie i postój. Latem jednak mogą występować lokalnie popołudniowe burze.

Chociaż sztormy na Morzu Jońskim zdarzają się rzadko (z reguły 1–2 razy w roku), to mogą być gwałtowne — z silnym wiatrem i opadami.

Podsumowując - na Morzu Jońskim pogoda jest łagodniejsza. Bywa bardziej deszczowo, szczególnie poza sezonem, ale dzięki temu wyspy są zielone, bujne i pełne życia. Akwen ten idealnie więc nadaje się na rodzinne rejsy czy dla początkujących żeglarzy.

Jaki sezon wybrać na rejs po Morzu Jońskim?

Łagodność Morza Jońskiego sprawia jednak, że latem robi się tu bardzo tłoczno. Obszar żeglarski nie jest duży, a liczba jachtów, szczególnie czarterowych, rośnie z roku na rok. Tymczasem liczba zatok i miejsc do kotwiczenia pozostaje niezmienna — co oznacza, że w środku sezonu często trzeba walczyć o miejsce, a spokój i relaks schodzą na dalszy plan.

Nasza rada? Jeśli chcecie naprawdę poczuć urok Morza Jońskiego — zaplanujcie rejs poza sezonem. Wtedy akwen pokazuje swoje najlepsze oblicze, choć czasem może być deszczowo.



Jeśli jednak lubicie tętniące życiem miasteczka portowe, gwarne tawerny i pełen zakres dostępnych atrakcji — poza sezonem możecie się rozczarować. Poza większymi miastami wiele miejsc jest wtedy zamkniętych i opustoszałych. Czasem trudno nawet zrobić podstawowe zakupy, a w mniejszych portach nie działają słupki z wodą i prądem.

Może więc idealnym rozwiązaniem będzie tzw. sezon średni — maj i czerwiec oraz październik. Większość tawern i sklepów działa już/jeszcze normalnie, pogoda jest przyjemna, a tłumy dopiero nadchodzą. Warto jednak pamiętać, że długi weekend majowy (majówka) -to wyjątek — wtedy na wodzie i w marinach bywa równie tłoczno jak w środku lata.

Nasze doświadczenia poza sezonem

Jako żeglarze, którzy szerokim łukiem omijają ruchliwe i zatłoczone miejsca, szczególnie doceniliśmy możliwość żeglugi po Morzu Jońskim poza sezonem. Zatoki, które latem są odgrodzone dla plażowiczów, mieliśmy całkowicie dla siebie. Tam, gdzie w sezonie ze względu na ograniczoną przestrzeń cumuje się z linami do brzegu, my mogliśmy spokojnie rzucać kotwicę na środku zatoki. Nawet słynna Zatoka Wraku na Zakynthos, która w szczycie sezonu przypomina mrowisko, była tylko dla nas (choć tego miejsca raczej nie polecamy — ale o Zakynthos napiszemy w części 2).

Zacznijmy więc od północy!

Erikousa

Erikousa – Informacje Ogólne

Najbardziej na północ wysuniętą wyspą, jaką odwiedziliśmy na Morzu Jońskim, była Erikousa. Ta niewielka wyspa o powierzchni zaledwie 4,5 km² leży na północ od Korfu i jest idealnym miejscem dla osób szukających ciszy, spokoju i kontaktu z naturą. Masowa turystyka tu jeszcze nie dotarła – choć oficjalnie mieszka tu około 500 osób, w listopadzie wyspa wydawała się niemal całkowicie wyludniona.

Nazwa Erikousa pochodzi od rośliny reiki – kwitnącego w październiku wrzosu, który pokrywa wzgórza wyspy tworząc malownicze, fioletowe krajobrazy. Mieliśmy szczęście – w listopadzie nadal mogliśmy podziwiać jego kwiaty!



Erikousa – Co robić na lądzie?

Na wyspie znajduje się kilka łatwych szlaków spacerowych oraz – w sezonie – kilka restauracji. Nam udało się trafić na jedną z nich, dosłownie w ostatniej chwili, zanim właściciel zamknął ją na zimę i odpłynął na stały ląd. Erikousa to miejsce, które zdecydowanie warto odwiedzić – szczególnie jeśli szukacie lokalizacji nietkniętej przez masową turystykę. Warto jednak mieć na uwadze, że w szczycie sezonu bliskość Korfu może przyciągać tu więcej ludzi, zarówno do portu, jak i na samą wyspę.



Erikousa – Informacje Żeglarskie

Port na południu Erikousy zapewnia dobre schronienie przy wiatrach z sektora północno-zachodniego do północno-wschodniego (NW–NE). Jednak przy wiatrach z kierunków wschodnich i południowych do basenu portowego wchodzi nieprzyjemna fala, która utrudnia zarówno postój, jak i samo wejście do portu. Przy silnych wiatrach z tych kierunków może być wręcz niebezpiecznie.

Poza sezonem staliśmy longside od wewnętrznej strony falochronu. W sezonie obowiązuje standardowe cumowanie rufą z kotwicą z dziobu (med mooring). Wtedy też dostępne są udogodnienia takie jak prąd, woda czy obsługa portowa – z których, niestety, nie mogliśmy skorzystać poza sezonem. Mimo intensywnych poszukiwań wody, wszystkie krany w porcie były zakręcone.



Korfu

Ruszamy na południe! Kolejnym przystankiem jest Korfu – siódma co do wielkości wyspa Grecji. Spędzamy tu całkiem sporo czasu jesienią. Choć nie jest zupełnie pusto – w porcie wciąż cumują ogromne wycieczkowce, a miasteczko tętni życiem – mam pewność, że to nic w porównaniu z letnim tłumem.

O pływaniu wokół Korfu piszemy szczegółowo w Module 13, dlatego wszystkich zainteresowanych żeglarskimi aspektami odsyłamy właśnie tam – tutaj nie będziemy powielać tych samych informacji.

Paxos

Kolejną wyspą na południe od Korfu, którą odwiedzamy poza sezonem, jest Paxos. To właśnie tutaj przypływamy po raz pierwszy po przelocie z Sycylii – 19 października. Wtedy kotwicowisko w Lakka Lakka wciąż jest pełne jachtów, więc cumujemy nocą na obrzeżach zatoki, żeby nie musieć manewrować między jednostkami. (W tym miejscu ponownie odsyłamy do szczegółów w Module 13).

Lakka, Paxos

Wracamy na Paxos miesiąc później, tym razem z planem zacumowania przy nabrzeżu. Szybko jednak okazuje się, że to niemożliwe – poziom wody sięga betonowego pirsu, a na niektórych odcinkach przelewa się aż na ulice. Stajemy więc na kotwicy.

Kotwicowisko w Lakka jest płytkie (3-5m), przestronne i piaszczyste, a woda ma niesamowicie turkusowy kolor. Te cechy powodują, że w sezonie jest tutaj ekstremalnie tłoczno - jachty stoją na kotwicy, z linami do brzegu, inne do nabrzeża. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie satelitarne zatoki, żeby zrezygnować z planów przypłynięcia tutaj w sezonie.



Jeśli chodzi o aktywności na lądzie, po raz kolejny inne doświadczenia czekają Was w lecie, inne poza sezonem. W listopadzie Lakka była sennym miasteczkiem, w kawiarniach przesiadywali wyłącznie lokalni Grecy, a tawerniany gwar ucichł. Z miasteczka wybieramy się na 12-kilometrową wycieczkę po okolicznych pagórkach i plażach. Pod koniec wędrówki idziemy wybrzeżem zatoki, skąd możemy podziwiać kotwicowisko z zabójczym kolorem wody, gdzie samotnie stoi nasz jacht.



Gaios, Paxos

Kolejnym przystankiem na Paxos jest Gaios – miasteczko położone na wschodnim wybrzeżu wyspy. Znajduje się tu bardzo długie nabrzeże, które w sezonie przyjmuje dziesiątki jachtów. Alternatywą jest kotwiczenie z linami do brzegu przy wyspie Agios Nikolaos, która osłania port od strony morza. Po jej południowej, wschodniej i północnej stronie – w kanale między wyspą a lądem – znajdują się kotwicowiska.

Jak w wielu miejscach na Morzu Jońskim, latem panuje tu tłok – ponownie polecamy rzucić okiem na zdjęcie satelitarne, które mówi wszystko. Poza sezonem sytuacja zmienia się diametralnie. Kotwiczymy samotnie na południe od Agios Nikolaos, a do miasta – równie sennego jak Lakka – dostajemy się pontonem.



💡 Wskazówka dla żeglarzy: Wyspa Agios Nikolaos bywa wśród żeglarzy nazywana „Wyspą Szczurów”. Jeśli nie musicie – unikajcie cumowania z linami do brzegu. A jeśli już się na to decydujecie, warto użyć specjalnych dysków zabezpieczających cumy, które skutecznie utrudniają nieproszonym gościom wejście na pokład.

Mongonissi, Paxos

Ostatnim miejscem, które odwiedzamy na Paxos, jest zatoka Mongonissi, położona na południu wyspy. I tutaj historia się powtarza – latem bywa tłoczno, ale poza sezonem to spokojne, ciche miejsce.

Zatoka zapewnia dobre schronienie przy większości kierunków wiatru, z wyjątkiem północnych. Dno jest piaszczyste i dobrze trzyma kotwicę, co czyni to miejsce bezpiecznym i komfortowym do postoju, szczególnie poza sezonem, gdy jesteśmy tu praktycznie sami.

Jeśli chodzi o aktywności na lądzie, gorąco polecamy spacer do Tripitos Arch – jednej z najbardziej imponujących formacji skalnych na Paxos. Ten naturalny łuk skalny znajduje się na południowym wybrzeżu wyspy i jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów widokowych w okolicy.



Do Tripitos prowadzi malownicza ścieżka biegnąca przez wzgórza i gaje oliwne, otoczone tradycyjnymi, kamiennymi murkami. Sama formacja – ogromny łuk zawieszony nad turkusową wodą – oraz otaczające ją klify robią spektakularne wrażenie.

To spokojna, niedługa trasa, idealna na popołudniowy spacer, szczególnie poza sezonem, kiedy nie ma tu tłumów. W sezonie też ma swoje plusy - większość szlaku biegnie przez zacienione gaje oliwne, chroniące od palącego słońca. Trasę, można wydłużyć o zejście do Gaios, tak jak zrobiliśmy my.



Lefkada

Lefkada – Informacje Ogólne

Kolejną odwiedzoną przez nas wyspą w kierunku południowym jest Lefkada. To jedna z Wysp Jońskich, które szczególnie przypadły nam do gustu, głównie dzięki swojej różnorodności. Z żeglarskiego punktu widzenia wyspa oferuje osłonięte, bezpieczne, a zarazem urocze zatoki oraz dużą marinę i nabrzeże miejskie w miejscowości Lefkada (Lefkas). Poza sezonem mogliśmy skorzystać z jednego z pustych pomostów firm czarterowych, oczywiście bez żadnych udogodnień, ale również bez opłaty. Miasteczko żyje nawet poza sezonem, znajdziecie tutaj otwarte restauracje czy bardzo dobrze wyposażone sklepy żeglarskie.



Z lądu Lefkada zachwyca górskim krajobrazem– znajdziecie tu zielone zbocza, ukryte w górach wioski i sieć szlaków, które prowadzą przez najpiękniejsze zakątki wyspy. To idealne miejsce na piesze wędrówki z dala od zgiełku i turystycznego tłoku.



Lefkada - wyspa, która kiedyś wyspą nie była

Lefkada, choć dziś znana jako jedna z malowniczych greckich wysp, nie zawsze była oddzielona od lądu. W starożytności stanowiła część greckiego kontynentu, a dopiero około VII wieku p.n.e., za czasów kolonizacji przez Koryntian, wykopano kanał oddzielający ją od kontynentu. Miało to ułatwić żeglugę i zwiększyć strategiczne znaczenie regionu. Przez wieki kanał był wielokrotnie pogłębiany i udrażniany – m.in. przez Rzymian, Wenecjan i Turków Osmańskich. Dziś znany jest jako Kanał Lefkady (czasem określany też jako Kanał Diorygma) i do niedawna pełnił ważną funkcję żeglugową, zwłaszcza dla ruchu jachtowego.

Kanał Lefkady

Kanał umożliwiał przepłynięcie z Lefkas czy Prevezy – gdzie znajdują się popularne bazy czarterowe – na południe Morza Jońskiego bez konieczności opływania Lefkady dookoła. To znacznie skracało trasę i pozwalało uniknąć wyjścia na otwarte morze, co często wiąże się z trudniejszymi warunkami i mniej komfortową żeglugą.

Obrotowy most na Lefkadzie

Niestety, obecnie (sierpień 2025) most obrotowy , który umożliwia przejście przez kanał, pozostaje zamknięty od kilku miesięcy. Z dostępnych informacji wynika, że nie wykonano niezbędnych serwisów technicznych, a odroczenie ich realizacji właśnie dobiegło końca. W dzień publikacji tego artykułu wreszcie ogłoszono długo wyczekiwane rozwiązanie — podczas remontu mostu w suchym doku tymczasowo kursować będzie prom, obsługujący ruch samochodowy. Operacje mają rozpocząć się 14 sierpnia. Najnowsze informacje znajdziecie na profilu Friends of Lefkas Marina na Facebooku.



Choć żegluga kanałem była dużym ułatwieniem, nie należała do naszych ulubionych doświadczeń. Trasę tę pokonywaliśmy kilkukrotnie – w obu kierunkach – i za każdym razem pojawiały się podobne trudności. Godziny otwarcia mostu często nie zgadzały się z tymi publikowanymi i potrafiły zmieniać się bez żadnego uprzedzenia. Operator mostu czasem po prostu go nie otwierał, jeśli uznał, że jacht jest zbyt daleko – co zmuszało do niekomfortowego manewrowania tuż przed mostem, aby zostać zauważonym. Miejsc do oczekiwania na kolejne otwarcie również nie było wiele – niewielkie pomosty wzdłuż kanału były zazwyczaj zajęte przez wędkarzy lub lokalne łodzie, a dostępne kotwicowiska nie dawały żadnej osłony przed falą czy wiatrem. Sam kanał, wąski i płytki, bywał też mocno zatłoczony, zwłaszcza w sezonie.

Kotwicowiska na Północ i Południe od Kanału Lefkady

Właśnie ze względu na godziny operacji mostu (podczas naszej żeglugi w 2023 oraz w 2024 roku most jeszcze działał), zdarzyło nam się kotwiczyć zarówno na północ oraz na południe od Kanału. Kotwicowiska te polecamy wyłącznie na przeczekanie, ponieważ, według nas, nie mają innych walorów.
Kotwicowisko po północnej stronie kanału oferuje dobre trzymanie, jednak jest zupełnie otwarte na morze i nie zapewnia żadnego schronienia od fali. Kotwicowisko po południowej stronie kanału jest płytkie, a na dnie czekają przeszkody - wrak i inne stare konstrukcje. Oba nadają się, aby bezpiecznie poczekać na przejście kanału, jednak daleko im do ideału.

Vliho Bay – Nydri

Tę zatokę z pewnością zna każdy, kto żeglował po Morzu Jońskim. Nie ma w okolicy bardziej osłoniętego kotwicowiska niż Vliho Bay w Nydri. Zapewnia schronienie przy praktycznie wszystkich kierunkach wiatru (minimalnie otwarta jest jedynie na północ), oferuje dobre trzymanie i dużo przestrzeni, dzięki czemu miejsce w Vliho znajdziecie nawet w najwyższym sezonie.

Jeśli chodzi o minusy, głównym jest tłok i ruch – zarówno jachtowy, rybacki, jak i motorówkowy. Im dalej w głąb zatoki i bardziej na uboczu staniecie, tym mniej będzie to odczuwalne. To również jedno z nielicznych miejsc na Morzu Jońskim, gdzie nie odważyliśmy się wejść do wody – brak przepływu sprawia, że nie zachęca ona do kąpieli. Bliskość wysokich gór powoduje, że wieczorami mogą z nich schodzić silniejsze podmuchy wiatru.

Z kotwicowiska jest dosłownie rzut beretem do Nydri – miasteczka, które nawet poza sezonem nie zasypia i oferuje wszystko, czego można oczekiwać od małej greckiej miejscowości: kawiarnie, restauracje, sklepy. Znajduje się tu także kilka pomostów, gdzie możecie zacumować – choć z nich akurat nie korzystaliśmy.

To właśnie z Nydri zrobiliśmy jeden z najładniejszych szlaków w okolicy. Jeśli szukacie czegoś krótkiego i mniej wymagającego, bardzo polecamy spacer do Wodospadów Nydri (ok. 3,5 km w jedną stronę).



My natomiast wydłużyliśmy wycieczkę i z wodospadów poszliśmy dalej – do wioski Egklouviw górach. Trasa, choć wymagająca, była zdecydowanie warta wysiłku. Skąpane w niskich, jesiennych chmurach szczyty gór dodawały magii i tak już pięknemu jońskiemu krajobrazowi.



Wioska okazała się kompletnie wymarła – nie spotkaliśmy żywej duszy, oprócz dwóch miłych pań z organizacji wyłapującej koty do sterylizacji. Tak, kotów było tutaj mnóstwo! Niestety nie udało nam się kupić nawet butelki wody, więc pamiętajcie, aby jedzenie i picie zabierać ze sobą, jeśli wybieracie się w góry poza sezonem.

W pobliżu wioski znajduje się także stara, opuszczona stacja radarowa. Choć oficjalnie nie można wejść na jej teren, wiemy, że miłośnicy urbexu przybywają tu tłumnie 🙂 Cała trasa miała niecałe 27 km.

Vasiliki Bay, Lefkada

To duża zatoka na południowym wybrzeżu Lefkady, z długą piaszczystą plażą i krystalicznie czystą wodą. Zatoka jest całkowicie otwarta na południowe wiatry i często wchodzi do niej zafalowanie z południa, niezależnie od kierunku wiatru. Przy wiatrach północnych silne podmuchy schodzą z otaczających zboczy – sami tego doświadczyliśmy, kotwicząc podczas gwałtownych porywów wiatru. Co najważniejsze, jest to jedno z najsłynniejszych miejsc do windsurfingu i sportów wodnych w Grecji, dzięki silnemu lokalnemu wiatrowi znanemu jako „Eric”. Poranki bywają spokojne, ale „Eric” zazwyczaj zaczyna wiać wczesnym popołudniem, osiągając siłę 5–6 w skali Beauforta, co stwarza trudne warunki dla zakotwiczonych jachtów. Krótko mówiąc: to, co czyni Vasiliki rajem dla windsurferów, rzadko sprawia, że jest to wygodne kotwicowisko. Mimo to krajobraz jest zachwycający, a otaczające góry i turkusowe wody tworzą spektakularne tło. Jak wszędzie, w sezonie miejsce to bywa bardzo zatłoczone.

Meganisi

Na południowy wschód od Lefkady znajduje się znacznie mniejsza Meganisi.

Meganisi – Informacje Żeglarskie

Wyspa oferuje mnóstwo osłoniętych, głęboko wchodzących w ląd zatok, szczególnie po północno-wschodniej stronie. Większość kotwicowisk to długie i wąskie zatoki, często z odnogami, zazwyczaj dość głębokie. Jachty kotwiczą tutaj z linami do brzegu, choć zdarzają się też jednostki stojące wyłącznie na kotwicy – wszystko zależy od konkretnego miejsca w zatoce.



I tutaj znowu się powtórzę: latem Meganisi, ze względu na bliskość Lefkady i licznych baz czarterowych, jest bardzo, bardzo zatłoczone. Tego problemu nie mieliśmy poza sezonem. Odwiedziliśmy dwie zatoki – Ormos Atherinos West i Abelaki Bay (nazwy według Navily) – i obie bardzo polecamy.

To również tutaj pierwszy raz wiosną weszliśmy do wody – 17 marca miała 17 stopni. Ale niech liczby Was nie zmylą – 20 marca nie miała 20, a nadal 17 😂

Co robić na Meganisi?

Meganisi postanowiliśmy obejść dookoła, co – biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary wyspy – nie było dużym wyzwaniem. Planowaliśmy dotrzeć na sam koniec charakterystycznej południowej odnogi, jednak w pewnym momencie natknęliśmy się na solidnie zagrodzoną drogę. Było jasne, że komuś bardzo zależy na tym, aby tam nie wchodzić. Ostatecznie nie dotarliśmy na sam kraniec, ale i tak obeszliśmy niemal całą wyspę, pokonując ponad 23 kilometry i podziwiając wspaniałe widoki na Lefkadę oraz turkusowe Morze Jońskie.



Kalamos

Na wschód od Meganisi znajduje się jeszcze mniejsza wyspa – Kalamos. To niewielka, górzysta wyspa, często odwiedzana przez żeglarzy szukających spokojnych i mniej zatłoczonych kotwicowisk. Główna miejscowość – Kalamos – oferuje proste nabrzeże, gdzie często pomaga pan George, znany wśród żeglarzy na całym Morzu Jońskim. Wyspa zachwyca surowym krajobrazem, krystalicznie czystą wodą i ciekawą historią.



Do samego Kalamos nie docieramy, ale stajemy na kotwicy w Porto Leone. To opuszczona wioska na wschodnim wybrzeżu wyspy, zniszczona podczas trzęsienia ziemi w 1953 roku i nigdy nieodbudowana. Dziś to spokojna zatoka z ruinami dawnych domów i malutkim kościółkiem – idealna na klimatyczny postój na kotwicy. Sama zatoka jest spora i dobrze osłonięta od większości kierunków wiatru, z wyjątkiem północnych, północno-wschodnich i wschodnich. Pontonem można bez problemu wylądować przy starym pomoście i pozwiedzać opuszczoną wioskę.



Myślę, że to jedno z bardzo nielicznych miejsc na Morzu Jońskim, gdzie nawet w sezonie można liczyć na odrobinę spokoju. To w dużej mierze zasługa braku tawerny i plaży w pobliżu 🙂

Płyniemy dalej na południe?

Z Meganisi i Kalamos można spokojnie zawrócić do Lefkady i zakończyć rejs, ale jeśli macie więcej czasu – koniecznie ruszcie dalej na południe. Czekają tam zupełnie inne krajobrazy, nieco dłuższe przeloty i miejsca, które zostają w pamięci na długo. O tym – w drugiej części. Opiszemy tam Atokos, Itakę, Kefalonię i Zakhyntos i opowiemy, jak doświadczyliśmy pierwszego trzęsienia ziemi na morzu.

A jeśli potrzebujecie pomocy z planowaniem rejsu po Morzu Jońskim lub gdziekowiek indziej - zaparszamy do kontaktu!


Jeśli spodobał Ci się ten post i uważasz, że był dla Ciebie wartościowy,
może postawisz nam kawę? :)

Podobne posty

W tym wpisie chcemy podzielić się z Wami naszymi doświadczeniami, wiedzą i ulubionymi miejscami z północnych Wysp Jońskich. To właśnie tam zakończyliśmy nasz pierwszy sezon życia na jachcie. O ostatnim etapie żeglugi – z Sycylii do Grecji – możecie przeczytać [...]
Trochę czasu mi zajęło, zanim zmotywowałam się do zakończenia opowieści z naszego pierwszego sezonu życia na jachcie, podczas którego opłynęliśmy Europę i dotarliśmy ze Szwecji, przez Polskę, aż do Grecji. Fizycznie cel [...]

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *