Witamy w drugiej części naszej żeglarskiej przygody na Kanale Kaledońskim w Szkocji!

Tym razem zabieramy Was na odcinek z Fort Augustus do Inverness - aż do wyjścia z Kanału. Będziemy żeglować przez legendarne jezioro Loch Ness, wypatrując czającego się w głębinach potwora. Pójdziemy znowu w góry, a nasz tranzyt zakończymy w Inverness - mieście, które w przeciwieństwie do reszty Kanału, nie jest zbyt czarujące.

Jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszej części, opisującej trasę z Fort William do Fort Augustus, zapraszamy najpierw tam. Ten 2-częściowy tekst jest kompletnym przewodnikiem po Kanale Kaledońskim - nie tylko z żeglarskiej perspektywy, ale również turystycznej. W pierwszej części znajdziecie również informacje o Kanale, techniki śluzowania i inne przydatne wskazówki. Witamy na pokładzie!


Kanał Kaledoński, Dzień 5

Trasa: Fort Augustus – Drumnadrochit (Loch Ness)
Dystans: 14 NM

Fort Augustus

Poranek w Fort Augustus zaczynamy od intensywnego śluzowania. W Fort Augustus znajduje się ciąg pięciu śluz, które w naszym przypadku – płynąc w stronę Inverness – zabiorą nas w dół. To zaledwie trzy śluzy mniej niż w Neptune’s Staircase, więc cały proces wygląda niemniej spektakularnie.



Ponieważ w tym kierunku śluzujemy się już w dół, wszystko przebiega znacznie szybciej. Wodę z komory można wypuszczać bardzo szybko, całkowicie otwierając przepusty u podstawy bram. Natomiast podczas śluzowania w górę trzeba robić to znacznie wolniej, aby uniknąć gwałtownych turbulencji, jakie powoduje wlewający się nurt.

Podobnie jak w przypadku Neptune’s Staircase, tutaj również jedna osoba z załogi opuszcza jacht i prowadzi go z brzegu na cumie dziobowej. Tym razem to ja zostaję na pokładzie, a Tomek z lądu operuje cumami. Po chwili dołącza do nas obsługa Kanału, więc śluzowanie idzie szybko, sprawnie i w naprawdę miłej atmosferze.

Żegluga Jeziorem Loch Ness



Na ten moment czekaliśmy cały sezon - wpływamy na Loch Ness! Pogoda dopisuje, krajobrazy są spektakularne (tak, to zdanie będzie się jeszcze powtarzać w naszych szkockich artykułach), a wiatr sprzyja żeglowaniu. Stawiamy więc żagle i z ekscytacją wypatrujemy, czy przed dziobem nie wynurzy się słynna Nessie. Przecież musi gdzieś tu być!



Loch Ness to bez wątpienia najbardziej znane jezioro Szkocji – i to nie tylko za sprawą legendy o potworze. To ogromny, majestatyczny akwen, którego skala naprawdę robi wrażenie, szczególnie gdy uświadomimy sobie jego głębokość. Maksymalnie sięga ona aż 230 metrów, co czyni Loch Ness jednym z najgłębszych jezior w Wielkiej Brytanii.

Jezioro rozciąga się na długości około 37 kilometrów i jest wąskie – średnio zaledwie półtora kilometra szerokości – co dodatkowo potęguje wrażenie głębi. Wysokie, porośnięte lasem zbocza schodzą niemal pionowo do wody, tworząc dramatyczne pejzaże. To właśnie ta mieszanka potęgi natury, surowego piękna i głębokiej tajemnicy sprawia, że Loch Ness działa na wyobraźnię jak żadne inne miejsce w Szkocji.



Dno jeziora opada bardzo stromo już niedaleko od brzegu, więc niemal od razu po wypłynięciu ze ślucy echosonda pokazuje imponujące wartości. To właśnie ta niezwykła topografia, ukształtowana przez lodowiec, sprawia, że Loch Ness przypomina raczej fiord niż typowe jezioro śródlądowe. A co za tym idzie - nie czyni tego miejsca idealnym do kotwiczenia . W niewielu miejscach można znaleźć wypłaszczenia, które pozwolą na bezpieczne wkopanie się kotwicy.

Zatoka Drumnadrochit i Zamek Urquhart

Jednym z nielicznych miejsc nadających się do postoju na Loch Ness jest Zatoka Drumnadrochit, w której większość jachtów planuje przerwę w rejsie. To właśnie tutaj znajduje się słynny Zamek Urquhart – jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Szkocji. Można go podziwiać zarówno z wody, jak i zwiedzać od środka, a widok ruin górujących nad jeziorem naprawdę robi wrażenie.



W zatoce za zamkiem można zakotwiczyć, choć znalezienie odpowiednio płaskiego fragmentu dna to nie lada wyzwanie. Alternatywą jest zaledwie jedna boja , z której można skorzystać, jeśli akurat jest wolna. Nam dopisało szczęście – była wolna, więc szybko ją zajęliśmy i z obserwowaliśmy, jak niestety kolejne jachty mają problem ze znalezieniem miejsca i muszą odpłynąć dalej.



Po północnej stronie zatoki znajduje się także niewielka marina, choć trudno ją polecić. Ma zaledwie dwa miejsca dla mniejszych jachtów, nie cieszy się dobrą opinią wśród żeglarzy, a prowadzący do niej kanał jest bardzo płytki – głębokość według przewodnika po kanale wynosi maksymalnie około 3 metrów.

Loch Ness Centre

Ponieważ zamek Urquhart to jedynie ruiny, które – naszym zdaniem – prezentują się znacznie lepiej z zewnątrz niż od środka, postanawiamy wybrać się na wycieczkę do miejscowości Drumnadrochit , aby odwiedzić Loch Ness Centre– interaktywne muzeum poświęcone jezioru i słynnemu potworowi. Ponton zostawiamy przy długim pomoście po zachodniej stronie zatoki – ten przy zamku przeznaczony jest wyłącznie dla jego gości i wymaga wykupienia biletu.

Dalej, przez pola, przedzieramy się do głównej drogi, a następnie kontynuujemy spacer w stronę miasteczka – około trzy kilometry ruchliwą szosą. Samo muzeum okazuje się jednak rozczarowaniem i szczerze mówiąc – nie polecamy go nikomu , chyba że podróżujecie z dziećmi. W kilku salach wyświetlane są filmy o topografii jeziora, historii Nessie, jej poszukiwaniach oraz teoriach, czym potwór mógłby być – wszystko jednak przygotowane raczej dla widza przynajmniej o dwie dekady młodszego od nas.



Czar Prysł

Zabrakło mi też tej charakterystycznej aury tajemniczości, która powinna towarzyszyć każdej opowieści o Loch Ness. Zamiast zostawić choć odrobinę niedomówień, twórcy wystawy po prostu stwierdzają wprost, że potwora nie ma – i koniec historii. Biorąc pod uwagę wysiłek, jaki kosztowało nas dotarcie do muzeum, czujemy tym większy niedosyt. No i co teraz? Kogo będziemy wypatrywać z pokładu kolejnego dnia, skoro właśnie nam powiedziano, że to wszystko bujda?

Mam nadzieję, że rozumiecie moje poczucie humoru w tym miejscu. Oczywiście wiem – i wiedziałam – że żadnego potwora w Loch Ness nie ma 🙂. Niemniej jednak jezioro ma w sobie coś wyjątkowego: tę charakterystyczną aurę tajemniczości, legendy i niedopowiedzeń. I choć człowiek dobrze wie, że Nessie to tylko opowieść, to i tak – trochę z sentymentu, trochę z ciekawości – nie sposób nie wypatrywać jej na horyzoncie. A to muzeum, niestety, trochę mi tego uroku odebrało.



Pozostałą część dnia spędzamy na jachcie, delektując się piękną pogodą, widokami oraz faktem, że udało nam się dotrzeć do jednego z wymarzonych punktów sezonu 2025.

Kanał Kaledoński, Dzień 6

Trasa: Drumnadrochit – Inverness (Seaport Marina)
Dystans: 12 NM

Opuszczamy Loch Ness

Dzień szósty to nasz ostatni dzień żeglowania po Kanale Kaledońskim, choć formalnie w jego obrębie pozostaniemy jeszcze przez kilka dni. Pogoda nie jest już tak idealna jak poprzedniego dnia, ale cieszymy się, że nie pada i możemy wciąż delektować się żeglugą po dalszej części Loch Ness.

Inverness



Po Loch Ness czeka nas jeszcze czwarte, niewielkie i wąskie jezioro – Loch Dochfour – które mijamy niemal niezauważalnie, zanim dotrzemy do śluzy w Dochgarroch. W tym miejscu opuszczamy już ciąg naturalnych jezior i wpływamy ponownie w sztuczną część kanału, prowadzącą aż do Inverness , gdzie czekają nas ostatnie cztery śluzy.

To właśnie tutaj kończy się ta niezwykła magia Kanału Kaledońskiego. Im bliżej Inverness, tym bardziej dzikie, szkockie krajobrazy ustępują miejsca podmiejskim, nieco industrialnym widokom. Zatrzymujemy się w Seaport Marina, która – trzeba przyznać – położona jest całkiem malowniczo, biorąc pod uwagę, że znajdujemy się już w Inverness, miejscu, które raczej trudno opisać tym samym słowem.



Kanał Kaledoński, Dzień 7

Wycieczka w góry Cairngorms

Jako, że Inverness nie przypadło nam do gustu, a znalezienie się w tkance miejskiej po tak długim przebywaniu w naturze było szokiem dla naszych organizmów, postanawiamy jak najszybciej wrócić tam, gdzie czujemy się najlepiej - w góry.

Pozwala nam na to dłuższa niż standardowa licencja na kanał (zamiast popularnej 7-dniowej,wykupiliśmy 14-dniowąna której przepłynęliśmy 2 kanały - Crinan i Kaledoński, pisaliśmy o tym ze szczegółami tutaj). W praktyce mamy jeden dzień ekstra na kanale i możemy go wykorzystać. Dodatkowo, cały czas wyglądamy odpowiedniego okna pogodowego, aby przepłynąć na Szetlandy, archipelag na północy Szkocji, a takie się nie zapowiada, więc nie musimy się spieszyć.(Warto dodać, że standardową, 7-dniową licencję można przedłużyć maksymalnie o trzy dni, uiszczając dodatkową opłatę za każdy kolejny dzień - cennik możecie sprawdzić tutaj).

Wycieczka w góry z Inverness, na którą się wybraliśmy, nie należała do najłatwiejszych pod względem logistycznym i z pewnością nie jest typową atrakcją dla żeglarzy przepływających przez Kanał Kaledoński. To raczej pomysł dla tych, którzy mają odrobinę więcej czasu i naprawdę kochają góry. Około 40 kilometrów na południe od Inverness rozciąga się imponujące pasmo Cairngorms– jedno z najpiękniejszych i najbardziej surowych miejsc w całej Szkocji.



Park Narodowy Cairngorms

Z Inverness pojechaliśmy autobusem do Aviemore, które stanowi doskonały punkt wypadowy zarówno na jednodniowe wędrówki, jak i na dłuższe trekkingi w sercu Parku Narodowego Cairngorms. Stamtąd lokalnym autobusem linii 30 dojechaliśmy do ośrodka narciarskiego Cairngorm Mountain Resort, skąd wyruszyliśmy na szlak prowadzący na szczyt Braeriach (1296 m n.p.m.) – trzeci najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii.

Trasa była spektakularna – fantastyczne widoki, surowe krajobrazy, cisza i dzika przyroda, która naprawdę pozwala oderwać się od wszystkiego. Po południu, z prawie 30 kilometrami w nogach, zeszliśmy z powrotem do Aviemore – zmęczeni, ale absolutnie zachwyceni. Zarówno samo miasteczko, jak i położony wyżej ośrodek narciarski stanowią doskonałe punkty startowe dla wielu szlaków w Cairngorms – od krótkich, widokowych spacerów po ambitne, całodniowe wyprawy w wysokie partie gór.



Kanał Kaledoński, Dzień 8

Trasa: Inverness (Seaport Marina) – Inverness Marina
Dystans: 2 NM

Kolejnego dnia nadszedł moment pożegnania z Kanałem Kaledońskim. Przed nami dwie ostatnie śluzy – w tym śluza morska, która otworzy nam drogę na Morze Północne. Wyjście z mariny Seaport uzgadniamy na częstotliwości 74 , aby zsynchronizować je z planowanym otwarciem śluzy, następnie mostu kolejowego i wreszcie ostatniej, morskiej śluzy.

Po 29 śluzach w Kanale Kaledońskim i 15 w Kanale Crinan śluzowanie mamy już we krwi – wszystkie manewry wykonujemy automatycznie, z pełnym spokojem, jakbyśmy robili to od zawsze. Wychodzimy na morze… choć tylko symbolicznie. Na rejs w stronę Szetlandów wciąż nie ma odpowiedniego okna pogodowego, więc kierujemy się do kolejnej mariny – Inverness Marina, położonej już poza Kanałem.



To przemyślana taktyka – nie tylko ze względu na kończącą się licencję kanałową, ale także po to, by w odpowiednim momencie mieć pełną swobodę wyjścia w morze, bez konieczności czekania na kolejne otwarcia śluz.

Kanał Kaledoński - Podsumowanie

Mimo że często żartuję, iż jesteśmy jachtem oceanicznym, a nie barką rzeczną, przepłynięcie Kanału Kaledońskiego (oraz Crinan) uważam za jedne z najlepszych momentów sezonu 2025.

Kanał Kaledoński, ze względu na swoją skalę i popularność, okazał się z naszego punktu widzenia znacznie spokojniejszy i bardziej elastyczny niż Kanał Crinan. Śluzy są tu duże, manewry dużo prostsze. Mieliśmy też większą swobodę w wyborze miejsc postoju i planowaniu rejsu dokładnie tak, jak chcieliśmy.

Spektakularne góry wokół, polodowcowe jeziora, przez większość czasu sprzyjająca pogoda i wiatr, a do tego niesamowita, dzika przyroda – wszystko to absolutnie nas oczarowało.

Uważam, że każdy żeglarz planujący rejs po Szkocji powinien raz przepłynąć tym kanałem. Jeśli nie w całości, to przynajmniej jego najbardziej malowniczym odcinkiem – z Fort William do Loch Ness i z powrotem.

Powyższy plan „dzień po dniu” sprawdził nam się znakomicie, więc śmiało możecie z niego korzystać i modyfikować go według własnych potrzeb. A jeśli będziecie potrzebować pomocy lub wskazówek związanych z żeglugą po Kanale Kaledońskim – piszcie do nas śmiało!


Jeśli spodobał Ci się ten post i uważasz, że był dla Ciebie wartościowy,
może postawisz nam kawę? :)

Podobne posty

Witamy w drugiej części naszej żeglarskiej przygody na Kanale Kaledońskim w Szkocji! Tym razem zabieramy Was na odcinek z Fort Augustus do Inverness - aż do wyjścia z Kanału. Będziemy żeglować przez legendarne jezioro Loch Ness, wypatrując [...]
Po niedawnej przygodzie na znacznie mniejszym Kanale Crinan przyszedł czas na bardziej znany kanał - Kanał Kaledoński. O nim słyszał chyba każdy, a jeśli nie o samym kanale, to na pewno o jeziorze Loch Ness, które jest jego częścią, wraz z [...]

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *